Dzięki Tobie czuję się silna

Gdy stajesz się mamą, nagle orientujesz się, jak wiele do twojego życia wnoszą inne kobiety. Ludzie w ogóle – ale szczególnie: kobiety. Przyjaciółka, siostra, mama, położna, doula, sąsiadka. Bez tej kobiecej wioski byłoby strasznie trudno, prawda?

Przeczytałam kiedyś w mediach społecznościowych opis pewnej sytuacji na dużym, międzynarodowym lotnisku. Matka z małym dzieckiem i bagażem czeka na samolot. Dziecko marudzi, nudzi się, płacze, w końcu kładzie na podłodze i wierzga. Matka nie ma już siły. To kolejna godzina podróży, kolejna godzina okazywania cierpliwości. Patrzą na nią obcy ludzie, niektórzy kręcą głowami i prychają zniecierpliwieni. 

I nagle kilka kobiet, zupełnie sobie obcych, różnych narodowości i języków, porozumiewa się ze sobą bez słów. Jedna zajmuje się dzieckiem, druga przynosi wyczerpanej matce coś do picia, kolejna zbiera bagaż. Przez moment działają, jakby znały się od lat, choć to ich pierwsze i zapewne jedyne spotkanie. Ale one wiedzą: jak wziąć dziecko na ręce, jak je uspokoić, wiedzą także, że każda mama czasem ma dość i bardzo potrzebuje pomocy. Dobrego słowa, uśmiechu, zachęty, szklanki wody, wyjścia do łazienki bez malucha uczepionego spódnicy.

Kobieca solidarność

Gdy tylko pomogły tej obcej kobiecie, bez słowa rozeszły się do swoich spraw. Zostawiły matkę i dziecko w dużo lepszej formie. Zadanie zostało wykonane. Można iść dalej własną drogą.

Ten obrazek zrobił na mnie duże wrażenie. Pokazał siłę kobiecej solidarności. Niezależnie jaki masz kolor skóry, paszport, stan konta – jeśli jesteś matką lub żyjesz blisko innych matek – wiesz, co robić. Wiedziała twoja prababka i jej prababka, a ty powielasz ich gesty, gdy wyciągasz dłonie do dziecka, otulasz niemowlę pieluszką, kołyszesz je w odwiecznym rytmie i sprowadzasz sen pod jego powieki.

Pomoc i wsparcie

Jak dobrze mieć koło siebie bliskie, przyjazne kobiety w trudnych chwilach! Jak dobrze móc do kogoś zadzwonić, gdy niemowlę płacze od pół godziny, a ty nie wiesz, co robić. Jak cenne jest wsparcie mądrej położnej albo douli (kobiety, która zawodowo zajmuje się wspieraniem matek w ciąży, porodzie i połogu), gdy opadasz z sił.

Kiedy masz malutkie dziecko, orientujesz się, kto jest twoją prawdziwą przyjaciółką. Kto rozumie, że największym darem jest bliskość i uśmiech, umiejętność zdjęcia z barków ciężaru. Kto ci weźmie dziecko na spacer, żebyś mogła się przespać, kto przyniesie ci zupę w słoiku, odkurzy mieszkanie, zrobi zakupy, powie: „Dobrze sobie radzisz, twoje dziecko ma fajną mamę”.

Kto dopilnuje niemowlęcia, żebyś mogła iść do fryzjera. Kto ci przypomni, że na przewijaniu świat się nie kończy i będzie z tobą planować szalony babski weekend bez oseska u piersi.

Krewne i znajome

To piękne, jeśli taką bliską duszą, aniołem stróżem jest własna mama, teściowa albo siostra. Ciekawe zresztą, jak wiele w relacjach pomiędzy kobietami w rodzinie zmieniają narodziny dziecka – zaczynamy inaczej patrzeć na swoją matkę, gdy same doświadczamy, jak trudne jest macierzyństwo.

Ale nie zawsze więzy krwi idą w parze z bliskością i uważnością. Czasem okazuje się, że ktoś inny – znajoma, sąsiadka, ciocia – okazuje nam tyle ciepła i pomocy, że staje się kimś szczególnie ważnym w naszym życiu. I to też jest piękne: znaleźć kogoś, kto jest blisko, choć nie ma takiego obowiązku.

Być częścią stada

W naszych czasach ludzie chcą być samodzielni i ze wszystkim umieć sobie poradzić. Premiuje się niezależność, docenia podejmowanie wyzwań. I to zapewne jest dobre – w pracy, w szkole, na studiach. Ale gdzieś w głębi naszego człowieczeństwa jesteśmy częścią stada. Potrzebujemy obok siebie bliskich ludzi. W czas narodzin kobieta potrzebuje innych kobiet. Takich, które rozumieją, pomagają, akceptują i czasem przejmą część obowiązków.

Jeśli masz taką bliską kobietę, siostrzaną duszę, która pomaga ci być szczęśliwą mamą, powiedz jej o tym. Możesz oznaczyć ją w komentarzu na Facebooku – czasem to mówi więcej niż tysiąc słów.

Whisbear to marka, która stara się pokazywać, jak ważne jest wsparcie w początkach macierzyństwa. Jej założycielki, siostry, a zarazem matki (w sumie) piątki dzieci, chciały pomóc innym mamom. Stąd pomysły na Szumiącego Misia Whisbear, który pomaga przy kolkach i usypianiu, na ptaszka Whisbird dla wcześniaków, na Leniwca E-zzy, który nie tylko szumi i koi, ale także, dzięki aplikacji na telefon, pomaga kontrolować ważne sprawy związane z opieką nad dzieckiem. Stąd także pomysł płyty i akcji Nie’doskonałe – przekazu, byśmy, jako matki, były same dla siebie bardziej wyrozumiałe i wspierające. 

Misie szumią najmłodszym pacjentom Przylądka Nadziei
Drzemka niemowlaka – zdrowa, czyli jaka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nawigacja
Zamknij

Mój Koszyk

Miło Cię widzieć!

Hasło zostanie wysłane na podany adres email.

Twoje dane osobowe zostaną użyte do obsługi twojej wizyty na naszej stronie, zarządzania dostępem do twojego konta i dla innych celów o których mówi nasza polityka prywatności.

Masz już konto?

Zamknij

Kategorie