HNB, czyli dzieci (i rodzice) o większych potrzebach

Są takie dzieci, które potrzebują od rodziców więcej ciepła, tulenia, bliskości i cierpliwości. Po angielsku nazywa się je High Need Babies, HNB – dzieci o większych potrzebach. Wszystko jest z nimi w porządku. Ale ich rodzicom przydadzą się zrozumienie i wsparcie.

Otoczenie mówi czasem o takich dzieciach: beksy. Niektórzy określają je okrutnie jako te „bachory”, które ciągle ryczą i(!!!) i terroryzują swoich rodziców. Ja lubię określenie, którego nauczyła mnie Justyna Dąbrowska, psycholożka i założycielka miesięcznika „Dziecko” – dzieci nieutulone. W tym terminie widzę rozwiązanie problemu: krzyczące wciąż niemowlę można utulić, trzeba tylko tego przytulenia więcej niż się ktokolwiek spodziewał.

Hajnid

Pomiędzy mamami krąży także ładne spolszczenie angielskiego HNB: hajnid. „Mam małego hajnida” – i wszystko jasne. To znaczy, że robisz kanapkę jedną ręką, bo drugą trzymasz przytulone do siebie dziecko. To znaczy, że wieczorem nie położysz spać dziecka, by posiedzieć z przyjaciółmi. Albo kładziesz się spać z maluchem, albo jesteś w towarzystwie, ale z ciepłą przylepką, która przysypia na twoim brzuchu.

Tak się trudno rozstać

Takie dzieci są „nieodkładalne”. Maleństwo zasypia przy piersi, chcesz więc uwolnić się spod słodkiego ciężaru, żeby przez chwilę móc się zająć czymś innym: pójść do łazienki, zrobić sobie jedzenie, nastawić pranie, rozciągnąć się.

Powoli, niczym mistrz tai-chi wstajesz z dzieckiem u piersi i jak na filmie w zwolnionym tempie przemieszczasz się w stronę łóżeczka. Pochylanie się nad materacem trwa wieczność, niemal nie oddychasz, żeby nie robić hałasu. Jakimś cudem wygrywasz walkę z grawitacją i niemowlę jak w stanie nieważkości przemieszcza się na twoich ramionach do łóżeczka. Nie wierzysz własnemu szczęściu: nie obudziło się!

Jeszcze trzymasz twarz blisko niego, by nagłym odsunięciem nie poruszyć powietrza. W końcu jak na kadrze z filmu „Przyczajony tygrys, ukryty smok” przesuwasz się miękko w stronę drzwi pokoju. I wtedy, gdy już już wydaje się, że masz dla siebie kwadrans, słyszysz płacz.

Słowa krytyki

Rodzina i znajomi na zmianę ci współczują i cię krytykują. Zdaniem niektórych, to twoja wina: za bardzo przyzwyczaiłaś dziecko do noszenia i przytulania, to teraz masz. Nie mają racji. 

Przez dziewięć miesięcy ciąży dziecko przyzwyczaiło się do noszenia, kołysania i ciepła. Owszem – każde dziecko było w brzuchu mamy, a nie każde chce na ręce non-stop (choć większość chce). Ale dzieci są różne i różnie przechodzą proces adaptacji do życia po porodzie. W różnym stopniu też są wrażliwe na bodźce płynące z otoczenia. Niektóre potrzebują więcej uspokojenia, a najlepszym uspokajaczem są dotyk i bliskość mamy lub taty.

Niezwykła intuicja

Jeśli masz małego hajnida, postaraj się nie przejmować opiniami otoczenia i skupić na tym, co podpowiada ci intuicja. To wspaniałe narzędzie, jakie natura daje ci, by pomóc w odczytywaniu potrzeb dziecka. I nie chodzi tu o jakąś magię – dostrojenie emocjonalne matki i dziecka jest naukowo udowodnionym faktem. W początkach macierzyństwa u matki szczególnie aktywna jest prawa półkula mózgu, odpowiedzialna za rozumienie emocji. Mama naprawdę wie więcej o tym, co przeżywa jej dziecko niż stojący z boku obserwator.

Ale obserwator – życzliwy, mądry i wspierający – także się przydaje. To powinien być ktoś, kto dobrze ciebie zna, ale też rozumie, czym jest macierzyństwo, jak przebiega rozwój dziecka. Warto jedną taką osobę mieć w swoim otoczeniu. Po co? Z dwóch powodów.

Empatia daje siłę

Bliska, wspierająca osoba daje człowiekowi coś zarówno prostego, jak i bardzo potrzebnego: empatię. Potrafi powiedzieć: widzę, jak się starasz; musi ci być trudno; możesz mi się zwierzyć; nie oceniam cię, tylko wspieram. Ważne jest, by móc komuś powiedzieć to, co czuje każda mama, tylko zwykle nie przyznaje się do tego: czasem mam serdecznie dość. O macierzyństwie zwykle mówi się jako o wspaniałym przeżyciu, o szczęściu, miłości i rozczuleniu. Ale każda kochająca mama jest także zmęczonym człowiekiem, którego potrzeby czekają na realizację. Chciałaby się wyspać, zregenerować, odpocząć, wrócić do dawnego życia. Mama dziecka „nieutulonego” – szczególnie. Jej uwaga jest napięta non stop, a to niezwykle drenuje z energii.

Zobaczyć się w lustrze

Drugi powód, dla którego w początkach rodzicielstwa warto mieć przy sobie kogoś, kto potrafi spokojnie ocenić sytuację jest taki: rodzicom, jak każdemu człowiekowi, który robi ważne rzeczy, potrzeba czasem informacji zwrotnej. Życzliwy bliski człowiek może być dla nas takim „lustrem”, które pokaże, w jakim jesteśmy stanie i nastroju.

Rzecz w tym, że dziecko patrzy w twarz mamy i z niej wyczytuje, czy jest bezpieczne. Z twarzy mamy, z jej spojrzenia dowiaduje się, czy jest się czego bać. Jeśli twarz mamy jest napięta i niespokojna, jeśli w jej oczach widać lęk albo smutek, dziecko czuje zagrożenie. Pod tym względem niemowlę ma niezwykle czułe „radary”. Dostrzega, jeśli mama uśmiecha się na pokaz, a w środku przeżywa lęk, niepokój, czuje się osamotniona, smutna.

Nie wstyd prosić o pomoc

Bycie mamą, szczególnie dziecka, które nieustannie domaga się uwagi, jest bardzo trudne. W takiej pracy, od której nie ma właściwie urlopu, potrzeba wsparcia, zrozumienia, pomocy. Warto o nią prosić. Jeśli coś sprawia trudność – warto o tym porozmawiać z zaufaną osobą. Czasem potrzeba wsparcia psychologa.

Warto pamiętać, że przynajmniej kilkanaście procent matek przeżywa depresję poporodową. Koniecznie trzeba ją leczyć, skorzystać z terapii, czasem także leków – są leki, które bezpiecznie można brać podczas karmienia piersią. Osobie w depresji bardzo trudno jest budować z dzieckiem więź.

High Need Babies są wspaniałe

Wracając do High Need Babies: jeśli masz takie właśnie, nieutulone dziecko, nie martw się o nie. Zgodnie z tym, co podpowiada ci intuicja, reaguj na jego potrzeby. Wspieraj je, dawaj mu  poczucie bezpieczeństwa. Nasyć je bliskością. Takie dzieci, tulone i rozumiane, wyrastają na wspaniałych ludzi. Często jest tak, że potrzebują dużo bliskości i zrozumienia przez pierwsze lata życia, a potem nagle robią rozwojowy krok naprzód. Nasycone miłością i akceptowane przez rodziców bezwarunkowo, mają silne poczucie własnej wartości. Mogą być wrażliwe i uważne, ale świetnie dają sobie radę z wyzwaniami.

Jeśli masz potrzebę lepszego zrozumienia i wsparcia, poszukaj w internecie rodziców innych HNB. Przeczytaj „Księgę wymagającego dziecka” autorstwa Marthy i Williama Searsów (wyd. Mamania), prekursorów Rodzicielstwa Bliskości. Oni sami zmierzyli się w swoim rodzicielstwie z wyzwaniem, jakim jest dziecko o dużych potrzebach. Znają zjawisko HNB zarówno jako rodzice, jak i eksperci (pielęgniarka i pediatra).

Mów sobie także każdego dnia, że jesteś wystarczająco dobrym rodzicem. Dbaj o siebie. Pamiętaj, że to właśnie twój uśmiech i spokój dają dziecku szczęście. 

Okna rozwojowe, czyli każde dziecko jest inne
12 sposobów, by uspokoić niemowlę

Komentarze (8)

  1. Pati

    Jeszcze,oprócz rozumienia noworodka, bardzo ważne tez jest rozumienie siebie jako rodziców – bardzo ważny temat tu został poruszony. Niestety często związki takie się rozpadają, bo kobieta skupia się tylko na dziecku, mężczyzna czuje się odtrącony, jest mu przykro..uważam ze trzeba poświecić troszkę czasu tez drugiej osobie..

  2. Magda

    Kiedyś właśnie moja córeczka była takim hajneed’kiem, wtedy się wkurzalam, ale teraz ma już 4 latka i już się nie chce tak tulić. Nie wiem kiedy to minęło, ale tęsknie za tym. Dzieci zdecydowanie za szybko rosną, oj za szybko.
    Cieszcie się nimi póki nie dorosły 🙂

  3. Agata

    Ja z początku jak urodziłam, postanowiłam że nie będę nikogo prosić o pomoc. Jestem super mamą która daje sobie radę sama, ale szybko okazało się że jestem w błędzie 🙂 warto czasem poprosić kogoś o zostanie z maleństwem, czy to z mamą, babcią czy siostrą..warto mieć chociaż dwie godziny dla siebie, macierzyństwo to tak naprawdę ciężka praca, czasami bardzo ciężka. Życzę powodzenia wszystkim mamom oraz przyszłym mamom

  4. Iwona

    Najważniejsze to właśnie pamiętać, że jest się dobrym rodzicem. Może nie zawsze będziemy w stanie ugotować super obiad a podamy zupkę chińską, może dwa dni z rzędu nie wykąpiesz dziecka, a może nie wyjdziesz z nim na spacer… pamiętajcie,że dopóki kochacie swoje dzieci, jesteście najlepszymi matkami jakie mogłyby sobie wymarzyć…

  5. Marlena

    Depresja poporodowa to bardzo częste zjawisko, niestety unika się tego tematu. Ja sama miałam może nie depresje, ale Baby Blues… chyba najgorszy okres w życiu. Zewsząd słychać same zachwyty nad macierzyństwem, piękne zdjęcia dzieci na Facebooku i tak dalej… baby blues powinien mijać po paru tygodniach, a jeśli nie to wtedy staje się depresją. Bez pomocy z zewnątrz niestety nie da się samej rady 😞

  6. Asia

    Jak jest dziecko high need to automatycznie rodzic robi się też High need. Wiem coś o tym…z początku myślałam, że to normalne w pierwszych dniach..ale niestety. Najgorzej jest w lato, gdy jest 35-40 stopni na dworzu, maluch śpi na Tobie (i tobie i jemu jest gorąco) a każda próba odsunięcia go od siebie kończy się wyburzeniem 😕

  7. Patrycja

    Za to mi właśnie się trafiło HNB…. moje dziecko jest nieodkładalne.. nie mogę nic sama zrobić. Trochę się uspokoiłam czytając ten artykuł, widzę że nie jestem sama 🙂

  8. Basia

    Za to Mój syn do 7 miesiąca był spokojny i nie nosiłam go w dzień. Jedynie do spania bo tak to spokojnie się bawił a odkąd mu wychodzą zęby to jest istna masakra.ciągle chce na ręce i tylko do mnie 🙂 więc robię tak ze go biorę i noszę góra 5 minut i odkładam. Po paru dniach takiego robienia syn nie ma takiego parcia na noszenie bo i tak wie że zaraz go odloze 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nawigacja
Zamknij

Mój Koszyk

Miło Cię widzieć!

Hasło zostanie wysłane na podany adres email.

Twoje dane osobowe zostaną użyte do obsługi twojej wizyty na naszej stronie, zarządzania dostępem do twojego konta i dla innych celów o których mówi nasza polityka prywatności.

Masz już konto?

Zamknij

Kategorie