Czerwona wstążka na wózku

Czerwona kokardka zawiązana na wózku lub na łóżeczku to przesąd silnie osadzony w historii kultury. Hołdują mu coraz częściej nie tylko młode mamy w małych miejscowościach, ale coraz częściej mieszkanki dużych miast.

Ufają, że czerwona wstążka oddali niebezpieczeństwo „rzucenia na dziecko złego uroku”, w wyniku czego dziecko będzie np. często płakać. Bo czerwień – według dawnych wierzeń – chroni – przed demonami, przed szkodą, przed pechem. Jak pisze etnografka„Przewiązywanie, przetykanie nicią czerwoną było obecne w codzienności naszych pradziadów – w XIX wieku np. przywiązanie hazardziście do prawej ręki czerwoną nitką serca nietoperza zapewniało wygraną”. W Wielkopolsce czerwoną wstążką przewiązywano łyżkę, żeby uchronić dziecko przed urokami i żeby się nie śliniło. Wierzono też, że do momentu chrztu noworodek może być porwany przez złe duchy, chronić przed tym miała czerwona wstążeczka zawiązana na rączce dziecka.

Do dziś ten zabobon przetrwał i – o dziwo – ma się coraz lepiej! Młode mamy „na wszelki wypadek” zawiązują wstążeczkę na ramie wózka, czy kołyski, albo kierując się modą, albo ulegając presji mam, babć, czy sąsiadek – „żeby nikt nie rzucił uroku na maluszka”. A można to zrobić – według nich – w bardzo prosty sposób. Wystarczy, że „osoba posiadająca złe oczy”, spojrzy na nie, mówiąc „jakie ładne dziecko”. Urok został rzucony, a rodziców czekają ciężkie dni, ponieważ zauroczone dziecko może płakać i krzyczeć bez wyraźnego powodu, nie chce jeść i spać. W ten sposób urokami tłumaczono choroby niemowląt i starszych dzieci. Obecnie mało kto wierzy w moc czerwonej wstążki, raczej przeważa nastawienie „zrobię to dla świętego spokoju”. „Ja przyczepiłam bo mi mama nie dawała spokoju 😉 ale zaraz po chrzcinach ściągnęłam . Ogólnie nie wierzę w takie zabobony. Chociaż z czarnym kotem się sprawdza ;)” – pisze na jednym z forów młoda mama. A druga deklaruje: „Nie wierzę w te czerwone wstążeczki-kokardki, które mają chronić nasze dziecko przed rzuceniem złych uroków. Ale wstążeczkę miałam, choć sama jej nie przyczepiłam, bo nawet o tym nie myślałam. Kokardkę córci do wózka przyczepiła jej chrzestna i tylko dlatego mieliśmy tę czerwoną wstążeczkę”.

Inna uczestniczka dyskusji tłumaczy się: „Często widzę na ulicy wózki, które mają czerwoną kokardkę. Może i zabobon, ale uważam, że warto ją przyczepić. Różne baby zaglądają do wózka. Wstążkę można odczepić po chrzcie bo potem już nie jest potrzebna”. W tych wypowiedziach chrzest jawi się jako jakiś magiczny obrzęd, „odczyniający uroki”. Wierzymy, że dzięki niemu dziecko nie napotka na swojej drodze żadnych demonów. Są więc mamy, które odczepiają kokardkę po chrzcie, ale są i takie, które dokładają do niej medalik, na zasadzie „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.

Czerwona wstążka na wózku

Jeśli młoda matka nieopatrznie pozwoliła na „rzucenie uroku” na dziecko, może go odczynić dzięki metodom babek i prababek. Sposobów jest kilka – można lać wosk nad głową dziecka, zrobić mu na czole znak krzyża obsikaną pieluchą, przeciągnąć je przez spódnicę lub przetrzeć jego twarz niepranymi kalesonami ojca. Aż tak drastyczne metody rzadko są stosowane, choć „odczynianie” wciąż się zdarza. Opowiada jedna z mam, która pozwoliła babci “odczarować” swojego noworodka – jej dziecko po powrocie ze szpitala płakało i nie chciało jeść przez całą noc. “Moja babcia wyjęła z kosza na bieliznę brudną koszulę mojego męża, machała nią nad moją córką, pluła naokoło i mówiła: “Brzydka jesteś, tfu tfu”. Jak mój mąż wrócił z apteki, córeczka już spała najedzona”.

Skąd te gusła i zabobony? I dlaczego właśnie malutkie dziecko miało być poddane „urokom”? W dawnych czasach śmiertelność dzieci była wielokrotnie większa, ponadto wierzono, że dziecko jest bardziej związane z zaświatami niż osoba dorosła. Dlaczego czerwona wstążka? Już w średniowieczu wierzono, że czerwony kolor chroni przed złem. W źródłach można znaleźć informacje, że już wtedy przywiązywano niemowlakom do rąk czerwone nitki – miało je to chronić przed śmiercią i chorobami. Złe duchy chętniej więc chciały duszę taką przejąć i należało im w tym przeszkodzić. Dziś nie wierzymy już w złe moce i duchy, jednak dziecko jest dla nas tak ważną istotą, że chcemy je chronić za wszelką cenę.

Czerwone wstążki przy wózkach można zobaczyć na ulicach coraz częściej. Wygląda na to, że nieco przykurzony staropolski przesąd, od paru lat staje się wręcz rodzajem mody – po czerwoną kokardkę sięgają czasem nawet celebrytki.

A Wy Drogie Mamy? Przypinacie kokardkę do wózka?

Wzrok u maluszka – co widzi a czego nie tuż po urodzeniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nawigacja
Zamknij

Mój Koszyk

Zamknij

Lista Życzeń

Miło Cię widzieć!

Hasło zostanie wysłane na podany adres email.

Twoje dane osobowe zostaną użyte do obsługi twojej wizyty na naszej stronie, zarządzania dostępem do twojego konta i dla innych celów o których mówi nasza polityka prywatności.

Masz już konto?

Zamknij

Kategorie