Spokojna miłość

Dziecku potrzebna jest szczęśliwa, spokojna mama. Tylko jak ten spokój osiągnąć, gdy dopiero wchodzimy w macierzyństwo i tak wiele spraw nas niepokoi?

Przed porodem myślałam o tym, jak to będzie później. Miałam pewne wyobrażenia. Ale właściwie nic z nich się nie sprawdziło. Nie wiedziałam na przykład, jak bardzo zmienia się sposób postrzegania świata. Odkąd pierwszy raz spojrzałam na delikatne różowe cudo w plastikowej „kuwecie” przysuniętej do mojego szpitalnego łóżka, coś stało się z polem mojego widzenia. Centrum wszechświata przybrało postać czterokilowego, zwiniętego jak krewetka stworzenia. Wszystko, co na obwodzie wzroku, stało się rozmyte i nieważne. Każde westchnięcie mojego dziecka budziło czujność, a płacz wzywał do działania. 24 godziny na dobę uwaga skupiała się na tym, czy ten mały człowiek, który niedawno opuścił moje ciało, jest bezpieczny i spokojny. I wciąż budziło się podejrzenie, że może nie. Może czegoś nie dopilnowałam, nie tak zrobiłam, coś przeoczyłam.

Razem z miłością do dziecka rodzi się niepokój.

Dopiero potem, gdy zawodowo zaczęłam się zajmować rodzicielstwem, zrozumiałam, z czego bierze się ten strach i napięcie. Jak wpływa na dziecko, jak zmienia rodzinę.Czemu warto się dokładnie przyjrzeć swoim emocjom, zrozumieć je i nauczyć się nimi zarządzać.

Dlaczego tak cierpię, gdy dziecko płacze?

Nie ma dorosłej osoby, która mogłaby spokojnie słuchać płaczu małego dziecka. Natura w ten sposób bardzo mądrze zapewniła niemowlętom odpowiednią opiekę – zaprogramowała nas na potrzebę natychmiastowego działania, gdy tylko słyszymy, że maluch płacze. Rośnie nam ciśnienie, wzrasta poziom adrenaliny, gotujemy się do skoku i walki. Dźwięk płaczu jest tak nieznośny, że musimy zrobić wszystko, by ucichł. Jesteśmy w stanie zdobyć się na wielki wysiłek (noszenie, chodzenie, bujanie, brak snu), a jeśli nasze sposoby na ukojenie łez nie działają, czujemy wielką frustrację.

To gwarancja, że ludzkie dziecko nie zostanie samo na pastwę losu, że ktoś się nim zajmie, bo zwyczajnie nie da rady lekceważyć jego krzyku.

Problem w tym, że dziecko na tym etapie umie komunikować się wyłącznie za pomocą płaczu. Nie zawsze jego zawodzenie oznacza tragedię. Niemowlę najczęściej płacze, gdy chce się poprzytulać, upewnić, czy mama jest w pobliżu (usłyszeć jej głos, bicie serca, poczuć zapach), gdy jest mu za ciepło lub za zimno, gdy jest głodne, nie może zasnąć, uwiera go niewygodne ubranie albo dokucza zabrudzona pielucha. Te wszystkie potrzeby łatwo zaspokoić, a uciążliwości usunąć. Trzeba się jedynie nauczyć rozróżniać odcienie płaczu, poznać zwyczaje i upodobania dziecka, by szybciej zgadnąć, o co akurat chodzi. Taka nauka trochę trwa. Przynajmniej trzy pierwsze miesiące życia dziecka to czas poznawania i uczenia się jego zachowań. Ono w tym czasie nabywa także bardzo ważną wiedzę: „zawsze, gdy jest mi źle, rodzice przychodzą i się mną zajmują”. Maluch zaczyna przekonywać się, że zawsze może liczyć na rodziców. Tak rodzi się więź.

Czemu wciąż myślę, że coś może być z nim nie tak?

Lęk zwykle budzi się, gdy brakuje doświadczenia, gdy stajemy w obliczu zupełnie nowego wyzwania. W dawnych czasach rodziny były większe, kilka pokoleń mieszkało razem, w jednym domu przebywała duża gromada dzieci w różnym wieku. Takie gromadne życie pozwalało oswoić się z tym, jak małe dziecko wygląda i reaguje. Dziś często dla młodych rodziców kontakt z własnym, nowonarodzonym dzieckiem jest pierwszym kontaktem z noworodkiem w ogóle. Brakuje skali porównawczej. Czy to normalne, że dziecko jest głodne kilkanaście razy na dobę? Czemu noworodek kicha albo gwałtownie rozkłada rączki? Jak mu obciąć paznokcie? Jak je trzymać i nosić? Uczymy się opieki i pielęgnacji, a nie zawsze mamy kogo spytać o radę. Zaglądamy do internetu, a tam bardzo szybko dowiadujemy się, że wiele objawów można interpretować jako objawy zaburzeń. Niestety wiele emocji dokładają bliscy, pełni troski i dobrych chęci komentują i radzą, siejąc niepokój. Jeśli do tego dojdzie kontakt z położną środowiskową i lekarzem, którzy nie mają kojącego wpływu na rodziców, a wręcz przeciwnie, pouczają, straszą i kierują na badania „na wszelki wypadek”, to trudno się dziwić, że młodzi rodzice wpadają w popłoch. Zamiast cieszyć się dzieckiem, doszukują się wszędzie zagrożeń. Koncentrują całą swoją uwagę na maluchu i sprawdzają, że jego zachowania odbiegają od normy.

Warto być świadomym tego mechanizmu. W pierwszych tygodniach rodzicielstwa bardzo potrzebna jest bliska osoba z doświadczeniem i wiedzą, która ukoi lęki, podpowie, co robić. To może być ktoś z rodziny, przyjaciół, zaufany lekarz czy położna, doula albo doradca rodzicielski.

Czy mój lęk wpływa na dziecko?

Małe niemowlę to istotabardzo wrażliwa na emocje. Jak gąbka nasiąka nastrojem rodziców, udziela mu się atmosfera domu. Gdy mama jest bardzo zmęczona, dziecko zwykle zaczyna marudzić – nie przez złośliwość, ale dlatego, że napięcie mamy odbiera jako niepokojący sygnał. Na dodatek świetnie wyczuwa, co jest prawdą, a co nie. Nawet jeśli mama stara się ukryć zdenerwowanie, niemowlę bezbłędnie interpretuje grymasy jej twarzy i odpowiada takim samym zaniepokojeniem. Bacznie studiuje twarz mamy i przetwarza płynące z niej sygnały. Nie wie, że mama martwi się nic nieznaczącymi krostkami na jego buzi. Jej niepokój odczytuje jako komunikat: „Dzieje się coś strasznego, trzeba się bać”.

Wiele obserwacji wskazuje na to, że kolki, czyli napady długotrwałego płaczu (zwykle popołudniami) mają związek z emocjami rodziców. W rodzinach, w których niemowlę cierpi na kolki, zaleca się wyciszenie, spokój, unikanie stresujących sytuacji (wyjście w głośne miejsce, wizyty gości, kontakty z osobami, które krytykują i niepokoją rodziców).

Jak mogę zmniejszyć napięcie?

Narodziny dziecka to jeden z najtrudniejszych momentów w życiu człowieka. Trzeba mieć tego świadomość i z dużą troską zająć się swoimi emocjami. W tym czasie pomocne będzie:

– odsunięcie na bok spraw nieważnych, takich jak zaspokajanie oczekiwań dalszych osób. Teraz najważniejsi jesteście wy: rodzice i dziecko. Być może ciocia bardzo chce was odwiedzić, być może teściowa oczekuje porządku w waszym domu, być może mama wolałaby, żebyś karmiła butelką nie piersią. Ale to są ich problemy, nie wasze. Teraz asertywnie i stanowczo (choć grzecznie) warto nakreślić wyraźną granicę, której nikt nieproszony nie powinien przekraczać.

– odpoczynek. Przez pierwszy okres życia dziecka warto żyć jego rytmem – spać, kiedy ono śpi. Osobie, która jest z dzieckiem non-stop bardzo pomaga także choćby chwila spędzona bez malucha, choćby wyjście po chleb do sklepu obok domu.

– noszenie w chuście. Dziecko przy ciele rodzica bardzo się uspokaja, a to koi też rodzicielskie nerwy. Poza tym, z maluchem w chuście łatwo jest wyjść z domu czy wykonywać konieczne czynności bez poczucia uwięzienia. Jeśli nie macie chusty, noście na rękach jeśli tylko dziecko tego potrzebuje. To jego naturalna potrzeba, święte prawo i gwarancja poczucia bezpieczeństwa. Nie obawiajcie się, że nosząc malca, „rozpuścicie go”.

– dużo kontaktu skóra do skóry. Gdy jesteście w domu często kangurujcie malca. Wystarczy zdjąć bluzkę, położyć nagie dziecko na klatce piersiowej, w razie chłodu przykryć je kocykiem. Wydziela się wtedy oksytocyna, hormon miłości, więzi, który także bardzo korzystnie wpływa na samopoczucie i…laktację.

– karmienie piersią. U karmiącej mamy gospodarka hormonalna bardzo wspiera jej wydolność i odporność na stres. Dlatego przy problemach z karmieniach bardzo warto poszukać mądrego wsparcia (pomoże promotor karmienia piersią, a przy większych problemach doradca laktacyjny).

– wyciszanie malca. Większość dzieci uspokaja się słysząc delikatny szum, jaki przypomina im błogi czas życia płodowego. W brzuchu mamy słychać było szum krwi, pracę jelit, oddech. Cisza na równi z gwałtownymi dźwiękami – niepokoi. – wiara we własną intuicję. To niebywałe, jak wiele rodzice dostrzegają, rozumieją i potrafią, gdy zaufają swojej intuicji. To mama i tata są najlepszymi ekspertami od własnego dziecka, obserwują je przez cały czas, znają jego potrzeby. I przede wszystkim powinni słuchać wewnętrznego głosu, a nie dobrych rad udzielanych hojnie przez otoczenie.

Kim jest dobra mama?
7 rzeczy, które powinieneś zrobić, gdy twoje dziecko ma kolkę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nawigacja
Zamknij

Mój Koszyk

Miło Cię widzieć!

Hasło zostanie wysłane na podany adres email.

Twoje dane osobowe zostaną użyte do obsługi twojej wizyty na naszej stronie, zarządzania dostępem do twojego konta i dla innych celów o których mówi nasza polityka prywatności.

Masz już konto?

Zamknij

Kategorie