Wpływ muzyki na rozwój dziecka

Już na etapie ciąży rodzice zastanawiają się, czy mogą jakkolwiek przyczynić się do rozwoju różnych zdolności swoich nienarodzonych dzieci. Wyniki wielu badań naukowych wskazują możliwość umuzykalniania maluchów już w okresie prenatalnym. Dlatego, kiedy rodzice pytają mnie jak wcześnie mogą muzykować z dzieckiem, moja odpowiedź zawsze brzmi – już w ciąży! 

A jaki jest wpływ muzyki na rozwój dziecka? Czy muzyka jest niezbędna? Muzyka wpływa na rozwój człowieka holistycznie. Począwszy od rozwoju dużej motoryki, czyli poruszania się w rytm piosenek, poprzez ćwiczenie pamięci, rozwój inteligencji emocjonalnej, ułatwienie nauki języków i przedmiotów ścisłych, aż do rozwoju umiejętności społecznych. Muzykowanie jako jedna z nielicznych czynności uruchamia obie półkule mózgowe.

Czasem odnoszę wrażenie, że w naszym społeczeństwie pokutuje teoria, że większości z nas słoń nadepnął na ucho. Czyżby? Najprościej rzecz ujmując każdy człowiek rodzi się z określonymi zdolnościami muzycznymi. Wszystkie maluchy zaczynają od tego samego poziomu, tak jakby miały nasionko muzyczne, które w okresie rozwoju może rosnąć. Po urodzeniu z każdym miesiącem i rokiem poziom tych zdolności obniża się. Chyba, że maluch trafi do środowiska, które będzie go odpowiednio bodźcować i pomagać rosnąć nasionku.

Okazuje się, że odpowiednie stymulowanie nie dotyczy tylko rodzin z muzycznym wykształceniem i osób, które wyssały zdolności z mlekiem matki. Oznacza to, że tym słoniem, który depcze nasze uszy jest zwyczajnie… środowisko, w którym jako dzieci wyrastamy. Zdolności muzyczne są wrodzone, a kształcenie maluchów i zdobywanie umiejętności do 5 roku życia daje bardzo wymierne efekty. Pod warunkiem, że jako rodzice i opiekunowie zadbamy o odpowiedni wpływ muzyki na rozwój dziecka i zapewnimy dobór rozwijających bodźców.

Muzyka dla niemowląt

Mniej więcej w 24-26.tygodniu ciąży płód ma już wykształcony narząd słuchu. Naukowcy prześcigają się w tworzeniu teorii, czy dziecko słyszy, co słyszy i jak to na nie wpływa. Wiemy, że słyszy. Ale jak? Prawdopodobnie tak jak my pod wodą. Czyli dźwięk dochodzący do jego uszu jest nieco zniekształcony. Ale ten fakt nie przeszkadza w słuchaniu. Do malucha docierają głosy mamy i innych osób z otoczenia czy głośna muzyka albo inne wyraźne dźwięki. Skupię się na tym pierwszym – zdecydowanie najlepiej i najczęściej słyszalny jest dla dziecka głos mamy. Dlatego warto mówić i śpiewać do brzucha, bo mamy pewność, że maluch nas słyszy! A co najlepiej śpiewać czy puszczać brzuchowi? To, co lubi rodzic czy opiekun! Tylko trzeba pamiętać, żeby karmić dziecko różnorodną muzyką, a nie tylko jednym stylem muzycznym. Anna Weber z Pomelody porównuje zanurzanie dziecka w świecie muzyki do karmienia: „Wyobraźmy sobie, że jedyna potrawa jaką serwujemy dziecku to hamburger. Hamburger na śniadanie, hamburger na obiad i kolację. Nie jest to zbilansowana dieta, którą rodzic z przekonaniem zastosuje u malucha. Analogicznie – niestety – większość tzw. „muzyki dziecięcej” skomponowana jest w metrum dwudzielnym ( czyli „um-pa-um-pa”) i tonacji durowej (czyli tej „wesołej do-re-mi-fa-sol-la-si-do”). Większość piosenek, które kategoryzujemy jako „dziecięce”, brzmią po prostu tak samo!”. Dlatego niezwykle istotne jest otaczanie dziecka różnorodną muzyką.

Muzyka a rozwój mózgu

Psycholog dr Ewa Klimas-Kuchtowa pisze, że „Kontaktowanie osobnika we wczesnym okresie rozwojowym (nawet jeszcze w okresie prenatalnym, gdy rozwój słuchu na to pozwala) z bodźcami akustycznymi (o głośności, wysokości i czasie trwania nie powodujących doznań traumatycznych) prowadzi do miejscowego rozrostu dendrytów, do grubszej mineralizacji włókien nerwowych, związanych z przewodzeniem tych impulsów(…) do lepszego przewodzenia synaptycznego w aktywizowanych włóknach, a także do zwiększonych reaktywności pól słuchowych i ułatwienia słuchowego doznania”. Inaczej mówiąc – wpływ muzyki na rozwój dziecka sprawia, że jego mózg będzie pracować sprawniej. Kontakt z dźwiękiem nie tylko umuzykalnia, ale przede wszystkim uplastycznia mózg, który lepiej działa!

Muzyka znakomicie wpływa na rozwój układu nerwowego poprzez mnogość odczuć, które powoduje. Pozwala ukoić nerwy, odreagować zły nastrój, uspokoić się. „Kto wybiera muzykę, która ma uspokoić, stłumić zdenerwowanie i przyczynić się do skupienia ten będzie szukał utworów, których puls rytmiczny wynosi 75 uderzeń na minutę. Nie tylko dlatego, że nasze serce uderza w tym tempie, lecz dlatego, że tak biło serce matki i że – nie wiedząc o tym – przypominamy sobie czas przed narodzeniem”.

Muzyka poważna dla dzieci

Wracając do odpowiednich bodźców i właściwego karmienia nasionka muzycznego w ciele dziecka, zawsze sugeruję, żeby wybierać możliwie różnorodnie. Jazz, hip-hop, pop, rock, disco, metal… do wyboru, do koloru. Często powtarzam, żeby nie zapominać o muzyce klasycznej, która wielu osobom wydaje się dziwna. A klasyka wykazuje się większą szlachetnością barwy dźwiękowej niż inne style muzyczne. Nie warto o tym zapominać! I mimo, że nie każdy ją lubi, to każdy kojarzy. „Kołysanka” Brahmsa? Trzecia symfonia Beethovena? „Eine kleine Nachtmusic” Mozarta? „Cztery pory roku” Vivaldiego? „Aria Królowej nocy” Mozarta? Coś z nas każdy słyszał, ale nie wie z czym to się je. To też są hity, nie da się ukryć. Tylko często bez słów, przez co trudniejsze do zapamiętania. Trudniejsze, ale tylko dla tych mózgów, które nie są osłuchane i ćwiczone w zapamiętywaniu! A jeśli coś jest niewygodne dla mózgu (a taka może być obca muzyka), to niełatwo przychodzi nam zakodowanie tego. Wpływ tej muzyki na rozwój dziecka jest niezaprzeczalny. Klasyka potrafi wyciszyć płaczące dziecko jak żaden inny styl muzyczny. A czy jako rodzice nie pragniemy tego dość często? Spokojnemu dziecku łatwiej jest coś zaśpiewać, zagrać z nim na instrumencie, wspólnie tańczyć czy wyjść na koncert dla maluchów.

I chociaż znany jest w literaturze naukowej tzw. „efekt Mozarta”, czyli wzrost poziomu skupienia i IQ po słuchaniu utworów tego wybitnego kompozytora, to jednak wiele nowych badań pokazuje, że ten wzrost jest chwilowy. Trochę jak z energią z kawy, która podnosi ciśnienie tylko na jakiś czas. Ważna informacja wynikająca z badań nad utworami Mozarta jest taka, że słuchanie muzyki klasycznej dla dzieci wpływa pozytywnie na mózg. Jak już wiemy – na wielu różnych płaszczyznach.

I na koniec mój ulubiony cytat: „Ci, którzy dużo wiedzą o rozwoju dziecka, żartują czasami, że chcieliby umrzeć jako małe dzieci, ale najpóźniej jak tylko byłoby to możliwe. Zdają sobie bowiem sprawę, że możliwości uczenia się nigdy nie są większe niż w chwili narodzin. Wobec tego przyjmując, że najważniejszym okresem dla uczenia się jest czas od pierwszych chwil po urodzeniu (a może jeszcze przed tym faktem) do ukończenia trzeciego roku życia, należy kierować dzieckiem tak, aby odbierało nieustrukturowane, nieformalne oddziaływania. Kolejny pod względem ważności okres, to lata między trzecim a piątym rokiem – okres oddziaływań już ustrukturowanych, ale wciąż nieformalnych, realizowanych przez dom rodzinny lub przedszkole. To, czego dziecko uczy się podczas pierwszych pięciu lat życia, tworzy podstawę dla całej późniejszej edukacji, która tradycyjnie rozpoczyna się wraz z przekroczeniem progu przedszkolnej czy szkolnej „zerówki”. Im wcześniej dziecko uzyska tę podstawę, tym więcej skorzysta z późniejszej edukacji i odwrotnie – im później tego dokona, tym gorsze będą dalsze efekty. Po raz drugi nie powtórzy się okazja do nadrobienia tych zaniedbań, a nauczanie w takiej sytuacji będzie miało charakter jedynie wyrównawczy, a nie wzbogacający.” Dajmy zatem dzieciom szansę na wzbogacenie ich życia już na samym początku drogi!

Basia Jagodzińska-Habisiak – autorka powyższego artykułu, na naszym blogu w swojej pracy łączy dwie największe miłości: dzieci i muzykę. Od lat organizuje popularne MeloKoncerty dla niemowląt i małych dzieci prowadzone w Warszawie oraz online. Jest też certyfikowaną instruktorką umuzykalniających zajęć gordonowskich dla najmłodszych. Wydała płytę “Muzykalne Przedszkolaki” i jest autorką zbioru „Mały śpiewnik o zwierzętach i innych zjawiskach atmosferycznych”. Basia jest absolwentką Akademii Muzycznej w Warszawie, Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych oraz licznych kursów dla nauczycieli muzyki. Wiceprezeska Fundacji Camerata Varsovia. Prywatnie mama Tymka, Bianki i Nikodema oraz żona Kacpra.

ŹRÓDŁA: 1. Regner H., Nasze dzieci i muzyka, Warszawa 1995, str. 42, 2. Edwin Elias Gordon, Umuzykalnienie niemowląt i małych dzieci

Twardy brzuszek u noworodka — czy jest powodem do obaw?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nawigacja
Zamknij

Mój Koszyk

Zamknij

Lista Życzeń

Great to see you here!

Hasło zostanie wysłane na podany adres email.

Twoje dane osobowe zostaną użyte do obsługi twojej wizyty na naszej stronie, zarządzania dostępem do twojego konta i dla innych celów o których mówi nasza polityka prywatności.

Masz już konto?

Zamknij

Zamknij

Kategorie